
BEHAWIORYSTA I TRENER PSÓW
MAREK SOBOTNICKI
Szczecin i okolice

Czy psy potrafią oszukiwać? Prawda jest bardziej zaskakująca, niż myślisz
Pies leży na najwygodniejszym legowisku w domu. Drugi podchodzi do okna i nagle zaczyna szczekać, jakby właśnie zauważył coś niezwykle ważnego. Pierwszy pies zrywa się, biegnie sprawdzić, co się dzieje, a ten drugi... spokojnie zawraca i zajmuje jego miejsce.
Przypadek?
Być może.
A może całkiem sprytny plan.
To właśnie podobne obserwacje skłoniły naukowców do zadania pytania, które jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się absurdalne: czy psy potrafią świadomie oszukiwać?
Odpowiedź nie jest ani prostym "tak", ani prostym "nie". I właśnie dlatego jest tak fascynująca.
Czym właściwie jest oszustwo?
Wyobraź sobie piłkarza, który przewraca się na murawie, choć przeciwnik ledwie go dotknął. Liczy na rzut karny. Wie, że sędzia może uwierzyć w jego przedstawienie.
To świadome oszustwo.
A teraz wyobraź sobie psa, który nagle zaczyna iść bardzo powoli, kiedy orientuje się, że spacer zmierza w stronę gabinetu weterynaryjnego.
Czy robi dokładnie to samo?
Niekoniecznie.
Żeby mówić o świadomym oszustwie, trzeba udowodnić, że zwierzę rozumie, iż druga osoba czegoś nie wie, i celowo wykorzystuje tę niewiedzę dla własnej korzyści. To bardzo wysoki poziom zdolności poznawczych i u psów wciąż nie mamy na to jednoznacznych dowodów.
Mamy jednak wiele dowodów na coś innego.
Psy są genialnymi obserwatorami.
Pies nie analizuje świata tak jak człowiek. Nie rozważa, czy coś jest moralne albo uczciwe. Robi coś znacznie prostszego.
Obserwuje. Jeżeli jakieś zachowanie przynosi korzyść, zapamiętuje je.
Jeżeli nie działa – przestaje je stosować.
Brzmi banalnie?
A właśnie na tej zasadzie powstaje wiele zachowań, które właściciele nazywają manipulacją.
Pies raz zaszczekał przez okno. Właściciel powiedział "Cisza". Pies przestał szczekać. Dostał smakołyk.
Po kilku takich sytuacjach odkrywa prostą zależność. Żeby dostać nagrodę za bycie cicho, najpierw trzeba... zacząć szczekać.
Czy to złośliwość? Nie. To bardzo skuteczne uczenie się.
Eksperyment, który zaskoczył naukowców
Jedno z najbardziej znanych badań przeprowadziła Marianne Heberlein z Uniwersytetu w Zurychu.
Psy miały do czynienia z dwoma ludźmi. Jeden zawsze pozwalał psu zjeść znaleziony smakołyk.
Drugi zabierał go dla siebie.
Zadaniem psa było doprowadzenie człowieka do jednego z trzech zamkniętych pudełek – z najlepszym przysmakiem, z mniej atrakcyjnym albo do pustego.
Efekty były niezwykle ciekawe.
Kiedy pies współpracował z "uczciwym" człowiekiem, najczęściej prowadził go do najlepszego smakołyku.
Kiedy miał do czynienia z osobą, która zawsze zabierała jedzenie, znacznie częściej kierował ją do pustego pudełka lub do gorszego przysmaku.
Wyglądało to tak, jakby myślał:
"Skoro i tak wszystko zabierzesz, to nie będę ci pokazywał najlepszego kąska."
Badacze określili takie zachowanie mianem taktycznego oszustwa.
Czy oznacza to, że pies świadomie kłamie?
Nie możemy tego powiedzieć z całą pewnością.
Możemy natomiast stwierdzić, że potrafi zmieniać swoje zachowanie w zależności od osoby, z którą ma do czynienia, i przewidywać konsekwencje swoich działań.
To imponujące samo w sobie.
A co z udawaniem choroby?
To temat, który regularnie wraca podczas konsultacji.
Jedna z moich klientek opowiadała o swoim psie, który podczas chłodniejszych spacerów nagle zaczynał się trząść. Właścicielka była przekonana, że marznie, więc wracała do domu. Co ciekawe, kilka sekund po przekroczeniu progu mieszkania wszystkie objawy znikały, a pies z energią biegł do miski lub po zabawkę.
Czy naprawdę było mu zimno? Nie zawsze lubił spacery a w nawet ciepłe dni potrafił się trząść z zimna.
Istnieje na to bardzo logiczne wyjaśnienie.
Jeżeli kilka razy zachowanie doprowadziło do zakończenia spaceru, pies mógł po prostu nauczyć się, że właśnie taki sposób jest skuteczny.
Podobnie bywa z kulawizną.
Czasem właściciele są przekonani, że pies udaje ból. Zanim jednak dojdziemy do takiego wniosku, zawsze trzeba wykluczyć prawdziwy problem zdrowotny. Ból potrafi pojawiać się okresowo, a wiele chorób daje objawy tylko w określonych sytuacjach.
Dopiero gdy weterynarz wykluczy przyczynę medyczną, można zastanawiać się, czy zachowanie nie zostało przypadkiem utrwalone przez wcześniejsze doświadczenia.
Mistrzowie drobnych kombinacji
Każdy właściciel psa prawdopodobnie zna przynajmniej jedną z tych sytuacji.
Pies podbiega do drzwi, jakby koniecznie chciał wyjść. Właściciel wstaje z kanapy, otwiera drzwi, a pies błyskawicznie zawraca i zajmuje jego miejsce.
Dwa psy bawią się jedną zabawką. Jeden nagle zaczyna szczekać w stronę okna. Drugi biegnie sprawdzić, co się dzieje. W tym czasie zabawka zmienia właściciela.
Pies podchodzi do jednego domownika i z miną głodującego wilka prosi o śniadanie. Kilkanaście minut później identyczną historię odgrywa przed drugim domownikiem, który nie ma pojęcia, że pies już jadł.
Nawet zabawa jest... udawaniem
Przyjrzyj się bawiącym się psom.
Warczą. Gryzą się. Przewracają. Gonią.
Na pierwszy rzut oka wygląda to jak prawdziwa walka. A jednak nią nie jest.
Psy przed rozpoczęciem zabawy wykonują charakterystyczny ukłon – przednie łapy ugięte, zad wysoko. To sygnał mówiący: "To tylko zabawa".
Co ciekawe, badania pokazują, że psy bardzo ufają temu komunikatowi. Nawet jeśli chwilę później pojawi się warczenie czy chwytanie zębami, partner zwykle nie odbiera tego jako agresję.
Jeszcze ciekawsze jest to, że silniejsze psy często celowo ograniczają swoją przewagę. Dają się przewracać, zwalniają, odpuszczają. Naukowcy nazywają to self-handicapping – dobrowolnym utrudnianiem sobie zadania, aby zabawa była sprawiedliwa i trwała dłużej.
Można więc powiedzieć, że psy od najmłodszych miesięcy życia uczą się... symulacji.
Symulują walkę. Symulują polowanie. Ćwiczą zachowania, które kiedyś mogą decydować o ich przetrwaniu.
A jednak czasami to my dajemy się oszukać
Na koniec warto wspomnieć o jednym z największych mitów.
Wracasz do domu. Kapcie są pogryzione.
Pies patrzy spod byka, opuszcza uszy, podwija ogon i robi minę, którą większość ludzi interpretuje jako poczucie winy.
Problem w tym, że badania Alexandry Horowitz pokazały coś zupełnie innego.
Tak zwane "winne spojrzenie" nie ma związku z poczuciem winy.
Psy podczas testów prezentowały je przede wszystkim wtedy, gdy właściciel wyglądał na zdenerwowanego lub zaczynał je karcić – niezależnie od tego, czy rzeczywiście coś przeskrobały.
Innymi słowy, pies nie mówi:
"Wiem, że zrobiłem źle."
Raczej odczytuje nasze emocje i próbuje załagodzić napiętą sytuację.
To świetny przykład, że czasami to nie pies nas oszukuje.
To my oszukujemy sami siebie, dopisując psom ludzkie intencje.
Więc... czy psy naprawdę oszukują?
Tak, ale nie w taki sposób, jak robią to ludzie.
Nie planują skomplikowanych intryg ani nie obmyślają zemsty. Są natomiast niezwykle uważnymi obserwatorami. Błyskawicznie dostrzegają związki między swoim zachowaniem a reakcjami otoczenia. Zapamiętują, co działa, i chętnie wykorzystują tę wiedzę następnym razem.
I właśnie to czyni je tak wyjątkowymi.
Bo być może największą psią sztuczką nie jest udawanie kulawizny, fałszywy alarm przy oknie czy "zapomniane" śniadanie.
Największą sztuczką jest to, że przez tysiące lat wspólnego życia nauczyły się czytać człowieka lepiej niż jakiekolwiek inne zwierzę.
A to sprawia, że czasami naprawdę trudno powiedzieć, kto kogo właśnie przechytrzył ;)